GPSR
Wyobraźmy sobie, wprowadzony do obrotu produkt, dopracowany w każdym detalu. Testy przeszły pozytywnie, instrukcja jest czytelna, a opakowanie wygląda jak z reklamy. Do tego informacja o bezpieczeństwie produktu, wydawać by się mogło, iż wyczerpująco traktuje o zagrożeniach, ryzyku i sposobie postępowania podczas incydentów.
Jakiś czas po zakupie klient podłącza produkt losowo wybranym przewodem znalezionym w szufladzie, ładuje przypadkowo dobraną ładowarką z marketplace’u, nie używa dedykowanej aplikacji, pomija instrukcje obsługi i dokłada akcesoria, które pasują prawie idealnie.
I nagle następuje wypadek.
Nie dlatego, że produkt z definicji był wadliwy. Tylko dlatego, że świat, w którym jest używany, nie jest idealny. GPSR przewiduje tego typu sytuacje i dlatego w artykule 6 (ust. 1 lit. b i c) traktuje wprost o tym, że ocena bezpieczeństwa powinna uwzględniać interakcje.
Producenci powinni zatem odpowiedzieć sobie na pytania:
- jak nasz produkt oddziałuje na inne produkty, jeśli rozsądnie można przewidzieć wspólne użycie, w tym połączenie produktów,
- jak inne produkty oddziałują na nasze wyroby, także te niezintegrowane, które determinują, zmieniają lub uzupełniają ich działanie (np. aplikacje, aktualizacje, adaptery, części, akcesoria, elementy wyposażenia itd.)?
Istotna jest tutaj świadomość, iż nie mamy do czynienia z kolejnym przepisem prawa, a otrzymujemy obowiązki, które dla zapewnienia zgodności prawnej powinny odnosić się opisu rzeczywistości. Rzeczywistości technicznej, prawnej, organizacyjnej, procesowej i kontrolnej.
Przegrzana ładowarka, która topi gniazdo. Zabawka z ładowarką „no name”, która może spowodować porażenie prądem. Smart-urządzenie, które po aktualizacji przestaje właściwie reagować i tworzy zagrożenie. Takie historie rodzą się właśnie tam, gdzie projekt kończy się na papierze, a zaczyna się cykl życia produktu, w zróżnicowanych warunkach jego użytkowania.
Spójrzmy na trzy podstawowe grupy podmiotów objętych obowiązkami w zakresie bezpieczeństwa produktów i krótkie wprowadzenie do ich obowiązków.
Producent jest architektem ekosystemu swoich produktów w całym cyklu ich życia. Projektuje pod przewidywalne scenariusze, testuje kompatybilność, wyznacza granice użycia, kontroluje zmiany (komponenty, software, aplikacje) i zbiera sygnały z rynku.
Importer ma obowiązek weryfikacji, a nie wiary. Jeżeli dokumentacja i ocena ryzyka nie obejmują realnych interakcji, to ryzyko przechodzi na niego szybciej, niż zdąży wystawić fakturę.
Dystrybutor nie może udostępniać produktu, gdy ma choćby racjonalne powody sądzić, że coś jest nie tak. Ma reagować. Informować, wycofywać produkt nie spełniający wymagań bezpieczeństwa i współpracować z organami nadzoru i kontroli.
Przedsiębiorstwa najczęściej tracą orientację co do oddziaływania wzajemnego produktów na siebie podczas ich użytkowania, nie dlatego, że nie mają testów bezpieczeństwa czy dlatego, że nie przeprowadzili oceny ryzyka. Dysponują niepełną informacją, bo na ogół testują produkt w izolacji i oderwaniu od interakcji właśnie. Klient zazwyczaj nie używa modelowego zestawu. Używa tego, co w łatwy i ekonomicznie korzystny (nie zawsze uzasadniony) sposób pozwoli integrować produkty dla uzyskania użyteczności, bez świadomości lub z pominięciem aspektów bezpieczeństwa.
Tymczasem podmiot zobowiązany do należytej staranności powinien potrafić wykazać, iż dana sytuacja została przewidziana już na etapie projektowania. Dowodem due dilligence mogą być między innymi ocena i analiza ryzyka, scenariusze użycia, zasady zapewniania kompatybilności, komunikaty ostrzegawcze i przejrzystość procesów.
Od 3 stycznia 2026 r. polskie przepisy przewidują kary do 1 000 000 zł dla producenta lub importera za wprowadzenie niebezpiecznego produktu oraz do 500 000 zł dla dystrybutora za udostępnienie takiego produktu na rynku. Jednocześnie mniejsze naruszenia potrafią kosztować dziesiątki i setki tysięcy złotych.
GPSR wymaga sankcji skutecznych, proporcjonalnych i odstraszających. Istotne jest tutaj to, że liczą się dowody, nie deklaracje.
Kończąc, zachęcam do przeprowadzenia krótkiego testu. Producencie, Importerze, Dystrybutorze, wymień i zapisz trzy rzeczy, które klienci realnie łączą z Twoim produktem (np. sprzęt AGD, produkty konserwujące, ładowarki, aplikacje, akcesoria, części, itd.), i odpowiedz:
- czy masz scenariusze ich użycia?
- czy określiłeś granice kompatybilności?
- czy zagrożenia i ostrzeżenia są jasno zakomunikowane w dokumencie z informacją o bezpieczeństwie produktu?
- czy masz dowody na przeprowadzenie procesów zapewniania należytej staranności, jak np. ocena ryzyka w zakresie kompatybilności i użyteczności w zróżnicowanych warunkach użytkowania?
Jeśli choć raz odpowiadasz „nie”, to oznaczać może, iż Twój produkt ma otwarty ekosystem luk. Wśród możliwych następstw kary administracyjne mogą okazać się najmniej dotkliwe, w perspektywie utraty reputacji i dyskredytacji produktu oraz marki w oczach klientów.
Chcesz zamienić art. 6 w procedury i dowody, które bronią biznesu – i budują przewagę? Zróbmy to razem!